
Sfera duchowa odgrywa ważną rolę w życiu mieszkańców Wietnamu, niezależnie od regionu kraju. Funkcjonuje tu jednocześnie kilka systemów religijnych wywodzących się z konfucjanizmu, buddyzmu i taoizmu, a wzbogaconych starożytnymi wierzeniami w duchy przodków.

Zmarli nie odchodzą całkowicie ze świata żywych, ale pozostają w pobliżu, wpływając na codzienne zmagania tych ostatnich z ziemskimi przeciwnościami.

Jedną z rodzimych religii Wietnamu jest kaodaizm (cao dai), łączący elementy wszystkich największych religii świata.

Położona w odległości ok. 100 km na północny zachód od Sajgonu wielka świątynia Cao Dai powstała w 1880 roku jako główna siedziba kultu.

Kapłani biorący udział w codziennych rytuałach ubrani są w stroje o trzech kolorach - czerwone symbolizujące konfucjanizm, niebieskie - taoizm oraz żółte odpowiadające buddyzmowi.


Na głównym ołtarzu umieszczono symboliczną kulę ziemską wyposażoną w wielkie boskie oko.

Podczas uroczystych nabożeństw, oprawy dźwiękowej dostarcza grupa muzyków grająca na jednostrunowych instrumentach dan co. Ich monotonny dźwięk pomaga wznieść się na wyżyny duchowej ekstazy.






Wojna wietnamska przetoczyła się niemalże przez cały kraj, jednak niektóre jego obszary w szczególności noszą piętno niezliczonych walk. Miejscem takim jest dystrykt Cu Chi, oddalony o 40 km na północny zachód od Sajgonu.

Wybudowana pomiędzy latami pięćdziesiątymi a siedemdziesiątymi ubiegłego wieku rozległa sieć podziemnych tuneli pełniła rolę komunikacyjną dla wojsk partyzantów, ale stanowiła również znakomitą kryjówkę dla przebywających tam wietnamskich przywódców.

Wejścia do tuneli przypominających przekrój przez mrowisko mają rozmiar 22x30 cm, a same korytarze na większej części odcinków nie pozwalają poruszać się inaczej, jak czołgając się. Czasem głową w dół.

Zadbano również o infrastrukturę niezbędną do codziennego życia przebywających tu partyzantów.
Jest zatem pomieszczenie kuchni, w której piec skonstruowano tak, aby wydobywający się z niego dym najpierw został schłodzony, a dopiero później wypuszczony na zewnątrz.

Dzięki takiemu zabiegowi nie unosi się on pionowym słupem do góry zdradzając pozycję żołnierzy, a "rozpływa" po powierzchni ściółki leśnej.

Na Amerykanów planujących spenetrowanie podziemnych kryjówek czekały bardzo nieprzyjemne niespodzianki. Ukrytych wejść strzegły liczne zapadnie i zasadzki, zazwyczaj powodujące ciężkie okaleczenia.

W tunelach na amerykańskich żołnierzy czekała przyczajona we wnęce lub bocznej odnodze śmierć w postaci bezlitosnego komandosa Viet Minhu lub Viet Congu.

Amerykanie wielokrotnie próbowali zniszczyć tunele Cu Chi poprzez zalewanie ich wodą, wrzucanie do nich ładunków wybuchowych oraz wpuszczanie gazu. Zostały one jednak zaprojektowane w sposób uniemożliwiający zalanie (woda odprowadzana jest grawitacyjnie do rzeki), a wybuchy powodowały zniszczenia jedynie na niewielkich odcinkach.

Dla tych, którzy mają ochotę poczuć siłę amerykańskiego ognia, czeka strzelnica, gdzie za dość sowitą opłatą postrzelać można z kilku używanych podczas wojny rodzajów broni, takich jak klasyczne M-4, M-16 czy M-60.

Wszystkie zdjęcia za wyjątkiem oznaczonych inaczej, są własnością Autora. Wszelkie przetwarzanie oraz wykorzystywanie ich w celach komercyjnych bez zgody Autora jest zabronione.









