Wracając do Hanoi nie odnosimy wrażenia straty czasu. To miasto zasługuje na znacznie więcej uwagi, niż jesteśmy w stanie mu poświęcić.

Podobnie jak w innych krajach azjatyckich i tutaj zauważyć można pewne uporządkowanie względem charakteru wykonywanych usług lub rodzaju sprzedawanego towaru.

Jest zatem ulica w całości wypełniona warsztatami motoryzacyjnymi, inna dedykowana materiałom malarskim i budowlanym, jeszcze inna w całości zastawiona straganami ze świeżą żywnością.


Oprócz tego trafić tu łatwo na ulice zupełnie zwyczajne, gdzie przedstawiciele zawodów wszelkiej maści pracują obok siebie w całkowitej harmonii.


Znajdujemy też przesmyk tak wąski, że wyminięcie się dwóch osób wymaga ostrożności. W Wietnamie, oczywiście, mijać się one będą ma skuterach.

Nie ma za to miejsca, w którym brakowałoby rikszarzy zawsze chętnych do zarobienia paru groszy z pomocą swego nieodłącznego cyclo.
Nic tak nie stawia zmęczonego podróżnika na nogi, jak szklanka zimnego piwa.

Szczególnie, jeśli jest ono smaczne, jak unikatowe dla Wietnamu bia-hoi - warzony w ciągu jednej nocy napój o niedużej zawartości alkoholu.

Jako sporadycznemu użytkownikowi alkoholu trudno mi wypowiadać się na temat jakości poszczególnych marek.
Kto gustuje w piwie o łagodnym smaku, z pewnością zasmakuje w bia-hoi właśnie, ale polubi również Hanoi Beer i powszechnie dostępne Saigon Special ("zielone"), znacznie smaczniejsze niż Saigon Export ("czerwone").
Poza tym można tu znaleźć marki międzynarodowe, jak Tiger lub wybitnie lokalne jak Hue Beer, Can Tho czy Lao Cai, noszące nazwy miejscowości, w których zostały uwarzone.
Znacznie mniej przypadły mi do gustu piwa 333 i Bivina.
(opracowano na podstawie www.haivenu-vietnam.com)
Wietnamskie targowiska podzielić można na zadaszone, uliczne oraz hurtowe.

Targowiska zadaszone umieszczone są przeważnie w specjalnie do tego celu zbudowanych halach, często jednak "wylewają" się również na przylegające do nich tereny.

Dostępny jest tam szeroki asortyment towarów i produktów. Wokół takiego targowiska unosi się charakterystyczny zapach, najczęściej w pobliżu stoisk z mięsem i rybami.

Targowiska uliczne - w dużych miastach występują dziesiątki oficjalnych targowisk ulicznych oraz drugie tyle nie zarejestrowanych.

Ze względu na zagrożenie spowodowane rozrastaniem się tych ostatnich i zajmowaniem przez nie powierzchni przeznaczonej do ruchu ulicznego, podejmuje się próby ich likwidowania.

Również te targowiska posiadają szeroki asortyment towarów, a także liczne stanowiska z pożywieniem oraz napojami.


Wietnamczycy przyzwyczajeni są do przeciskania się wąskimi przejściami pomiędzy stanowiskami handlowymi równie często pieszo, jak skuterach.

Targowiska-hurtownie przeznaczone są głównie dla handlarzy, którzy zakupiony tam w nocy lub nad ranem towar upłynniają w ciągu następnego dnia.
Właściciele stanowisk na takim targowisku często spędzają tam noc oddzieleni od ruchu ulicznego jedynie zasłonką z cienkiego materiału.

Mijana po drodze na dworzec jadłodajnia kusi nas różnorodnością oferowanych smakołyków. Dopóki nie nauczymy się nazw tutejszych potraw, przy wyborze musimy kierować się wskazaniami naszych oczu i nosów.

Inną metodą jest podpatrywanie tubylców.

W kolejnym etapie podróży czeka nas północna część kraju - górskie tereny prowincji Son La.

Wybór środków transportu jest w tym wypadku jednoznaczny. Pociąg zabiera nas do Lao Cai, ostatniej miejscowości, do której docierają tory kolejowe. Stamtąd małe busy kursują do położonej w kierunku północno-wschodnim Bac Ha lub północno-zachodnim - Sapy.

Jak pisałem w odcinku 1, pociągi o oznaczeniu nieparzystym kursują z północy na południe (SE1, SE3, SE5, TN1, TN3, TN7), a te parzyste (SE2, SE4, SE6, TN2, TN4, TN8) - z południa na północ.
Przedstawiony powyżej rozkład jazdy ustanowiony został w roku 2009, jest więc w chwili pisania tego reportażu aktualny i może pomóc w planowaniu podróży.

Zdecydowanie zaskakuje nas niewielka liczba ludzi korzystających z kolei. Nie mamy żadnego problemu z zakupem biletu, nie musimy też przepychać się na peronie.

Ciekawostką jest konieczność okazania biletu kontrolerowi w chwili opuszczenia dworca. Czemu służy taka kontrola? Co dzieje się z człowiekiem, który bilet wyrzucił lub zgubił? Nie mieliśmy odwagi sprawdzić.

Wszystkie zdjęcia za wyjątkiem oznaczonych inaczej, są własnością Autora. Wszelkie przetwarzanie oraz wykorzystywanie ich w celach komercyjnych bez zgody Autora jest zabronione.









