Na temat zatoki Ha Long napisano niemało. Większość tekstów drukowanych w kolorowych pismach o profilu niekoniecznie podróżniczym, mogłaby z powodzeniem powstać za biurkiem redaktora, którego noga nigdy nie postała w Wietnamie.

"Spowite mgłą kadłuby dżonek majestatycznie unoszą się na falach zatoki, otoczone zapierającymi dech w piersiach skalnymi formacjami rodem z baśni..."

albo:
"Legenda głosi, że archipelag tysięcy wysp w zatoce Ha Long to czubek grzbietu ogromnego smoka, stąd też i nazwa - zatoka lądującego smoka..."

Nie są to prawdziwe cytaty, jednak z powodzeniem oddają to, co o Ha Long najczęściej można przeczytać.

Dlatego zamaist romantycznych opisów proponuję nieco realizmu.

Wietnamczycy powoli uczą się wykorzystywać bogactwo naturalne kraju w celach turystycznych. Organizatorzy imprez wciąż jednak za cel przewodni obierają sobie wyłudzenie jak największej ilości pieniędzy za usługę, która ich samych kosztuje jak najmniej.

Jest to niewątpliwie jedna z metod utrzymania się na rynku, działa ona jednak na krótką metę.
Za kilka (-naście?) lat być może konkurencyjność opierać się będzie na zgoła innych założeniach - jak najwyższej jakości po ustabilizowanej rynkowo cenie.

Ponoć indywidualne wynajęcie łodzi wiąże się ze znacznie wyższymi kosztami. Nie potrafię zweryfikować tej informacji, jednak wydaje się ona zupełnie prawdopodobna.

Można również założyć, że najniższa cena nie pociąga za sobą najprawdopodobniej interesującej oferty. Niestety cena wyższa wcale nie musi oznaczać lepszych warunków.

Chłopak pracujący w recepcji naszego guest house, przyparty do muru zgadza się sprzedać nam dwudniową wycieczkę z wliczonym noclegiem na łodzi, kajakowaniem oraz posiłkami za 37 USD.

Podczas dwugodzinnej podróży busem do Hon Gai poznajemy kilku ciekawych ludzi, między innymi parę Holendrów, będących na półmetku swojej dziewięciomiesięcznej podróży przez Azję oraz pewnego równie jak ja rozmiłowanego w fotografii Francuza.

Okazuje się, że w przeciwieństwie do nas wykupili oni wycieczkę na łodzi "luksusowej", dlatego, żeby nie rozstawać się już na początku znajomości, decydujemy się dopłacić 10 USD za podwyższenie standardu.

Ponieważ inni uczestnicy wycieczki za te same warunki zapłacili w innych biurach 60, 90 i ponad 100 USD, nie czujemy się pokrzywdzeni.

Tym bardziej, że jak się później dowiedzieliśmy, przewodnicy, w celu zmniejszenia kosztów własnych, zamówili tańszą łódź, niż była przewidziana, o czym przedstawicielka jednego z biur nie wiedziała.

Przewodnik został wezwany do biura, "zmieszany z błotem" i przywołany do porządku. Stąd płynie wniosek, że w Wietnamie należy być czujnym na każdym etapie transakcji.

Mimo niewątpliwych walorów estetycznych zatoka Ha Long nie jest popularnym plenerem dla zachodnich produkcji filmowych.


Powszechnie znane są jedynie dwa filmy, w których wykorzystano sceny tam nakręcone - Indochiny (Indochina) oraz jedną z części przygód Jamesa Bonda - Jutro nie umiera nigdy (Tomorrow Never Dies).

Przyczyną takiego stanu jest niechęć władz komunistycznego wciąż państwa wobec odkrywania przed światem zewnętrznym swych mrocznych tajemnic.

Z tego właśnie powodu zrezygnowano z Ha Long podczas produkcji innej części Bonda - Człowieka ze złotym pistoletem (Man with the Golden Gun), którą to zrealizowano w zatoce Andamańskiej, w znacznie bardziej liberalnej wówczas Tajlandii.

Niestety mimo, że nie jest to widoczne dla obcokrajowca na pierwszy rzut oka, represje wobec Wietnamczyków trwają do dziś.

Każda oficjalna rozmowa z zachodnimi dziennikarzami jest dyskretnie kontrolowana, a odpowiedzi na pytania mają świadczyć o tym, że ludziom w kraju żyje się dobrze i są szczęśliwi.



Życie rybaków w zatoce nie jest jednak tak ciężkie, jak mogłoby się nam wydawać. W swoich pływających domach mogą korzystać z urządzeń elektrycznych, zasilanych przez spalinowe generatory.

Słodka woda oraz artykuły spożywcze są im regularnie dostarczane przez pływających sprzedawców.
W jednym domu żyje zazwyczaj wieloosobowa rodzina dzieląc w swoim gronie wszelkie radości i smutki dnia codziennego.

Należy mieć nadzieję, że wraz z nieuniknionym otwarciem się kraju na "zachód" ludność pozostanie wierna swojej tradycji, a sama zatoka nie padnie ofiarą komercjalizacji.
Wszystkie zdjęcia za wyjątkiem oznaczonych inaczej, są własnością Autora. Wszelkie przetwarzanie oraz wykorzystywanie ich w celach komercyjnych bez zgody Autora jest zabronione.









