CZĘŚĆ XIX - SŁOŃCE, PLAŻA, GOA

Ponieważ każda ciężka praca powinna być wieńczona należytym odpoczynkiem, cztery tygodnie poniewierki, które odcisnęły się na naszej kondycji fizycznej i psychicznej, postanowiliśmy zrównoważyć tygodniowym pobytem w miejscu, gdzie czas płynie niezwykle powoli.

Kliknij aby powiększyć

Ostatni etap podróży z Mumbaju odbywamy na pokładzie miejscowego autobusu, który z prędkością piechura pokonuje wzniesienia i zjazdy wąskiej drogi, mocno kiwając się przy tym na boki.

Celem jest Arambol, niewielka wioska w stanie Goa, gdzie przed powrotem do Polski zamierzamy zregenerować siły.

Kliknij aby powiększyć

Jako, że połączenie jest dość niewygodne, trafia tu mniej turystów, niż do sąsiednich Anjuny czy Panaji.

Kliknij aby powiększyć

Dziś w Goa pozostało już niewiele dzikich zakątków, w jakich kilkadziesiąt lat temu intensywnie rozwijał się ruch hippisowski.

Kliknij aby powiększyć

Mimo to, ten najbogatszy i najbardziej europejski region kraju wciąż przyciąga wszelkiej maści lekkoduchów i oryginałów.

Kliknij aby powiększyć

Znalezienie odpowiedniej kwatery zajęło nam zaledwie godzinę.

Nie mamy wysokich wymagań, jednak na wcześniejsze propozycję zamieszkania w pozbawionej prądu i toalety bezokiennej budzie krytej nieszczelną strzechą - w dodatku za 400 rupii dziennie - mówimy stanowcze nie.

Oczywiście gdyby chodziło o element folklorystyczny, schronienie przedstawicieli prymitywnego endemicznego plemienia, nie mielibyśmy nic przeciwko. Taka sytuacja nie miała jednak miejsca.

Kliknij aby powiększyć

Pokój, w którym się w końcu zatrzymujemy jest surowy, jednak dla nas doskonały.

Dopiero oglądając zdjęcia zauważyłem, że praktykuje się tu jakieś mroczne rytuały (ramka na poprzednim zdjęciu).

Kliknij aby powiększyć

Kluczowym elementem regionu jest plaża. Nie tak malownicza może, jak te, które znaleźć można w Tajlandii, czy choćby w Polsce, za to bardzo ciekawa.

Kliknij aby powiększyć

Wczesnym rankiem oraz o zachodzie słońca obejmują ją w posiadanie ci, którzy odrzucając bagaż zachodniej cywilizacji, odnaleźli się w prostym życiu joginów.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Magda Gardiasz

W tym samym czasie rybacy, którzy wypłynęli na połów przed świtem, wciągają swoje łodzie na brzeg, by zaraz potem podzielić skromny łup wśród właścicieli nadmorskich jadłodajni.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Magda Gardiasz

Kliknij aby powiększyć

W ciągu dnia pojawiają się spragnieni słońca turyści, a w ślad za nimi mieszkańcy okolicznych wiosek, pragnący za wszelką cenę sprzedać swój towar.

Kliknij aby powiększyć

Nie może zabraknąć też krów, które w towarzystwie przyjaznych im ludzi czują się tu znakomicie.

Kliknij aby powiększyć

Korzyści są obopólne - i tutaj krowie odchody to ceniony materiał opałowy.

Kliknij aby powiększyć

Tereny te zamieszkałe są przez liczne gatunki dzikich zwierząt. Oprócz wszędobylskich i agresywnych małp nie trzeba się jednak ich obawiać.

Kraby wielkości dłoni...

Kliknij aby powiększyć

Fot. Magda Gardiasz

...i takie bez trudu mieszczące się w dłoni.

Kliknij aby powiększyć

Przy linii nadbrzeżnej ciągnie się pas "handlowo-restauracyjny".

Kliknij aby powiększyć

Po raz kolejny przekonujemy się, że najbardziej bezwzględnymi kupcami są dzieci.

Kliknij aby powiększyć

Targują się agresywnie i bezkompromisowo. Niejednokrotnie zamiast ulec odchodzimy "z kwitkiem", ale zachowując honor.

Kliknij aby powiększyć

Kliknij aby powiększyć

Fot. Magda Gardiasz

O tym, jak bardzo zeuropeizowany jest ten region świadczy choćby wielkość posiłków przystosowana do bardziej zachłannych zachodnich żołądków.

Z wielu jadłodajni mieszczących się przy głównym deptaku zdecydowanie polecamy prowadzoną przez Nepalczyków meksykańską (sic!) "The Bee's Knees", czyli pszczele kolana.

Kliknij aby powiększyć

Znakomity posiłek popić można sokiem ze świeżo rozłupanego kokosa. Ci odważniejsi mogą spróbować samemu zerwać go z palmy.

Kliknij aby powiększyć

Kliknij aby powiększyć

W tym rejonie teren jest geograficznie zróżnicowany. Przy samej plaży wznosi się góra, na której szczycie znajdujemy kapliczkę, gdzie wierni palą świece i składają ofiarę.

Kliknij aby powiększyć

Fot. Magda Gardiasz

Tybetańskie flagi modlitewne świadczą o obecności buddystów. O burzliwej historii religii w Goa napiszę jednak w przyszłości.

Kliknij aby powiększyć

Kliknij aby powiększyć

NEWSLETTER


Wszystkie zdjęcia za wyjątkiem oznaczonych inaczej, są własnością Autora. Wszelkie przetwarzanie oraz wykorzystywanie ich w celach komercyjnych bez zgody Autora jest zabronione.

Następny Top Następny

[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33]