australia tajlandia japonia polska chorwacja indie wietnam indonezja inne

HARE RAMA HARE KRISHNA

Czarnów, niewielka wioska w pobliżu Jeleniej Góry. To tutaj znajduje się niecodzienne sanktuarium - dla jednych egzotyczna odskocznia od materialnego stylu życia, dla innych zaś siedziba niebezpiecznych fanatyków.

Świątynia Międzynarodowego Towarzystwa Świadomości Kryszny, od lat jest solą w oku konserwatywnych wyznawców popularniejszego w tej części świata wyznania. W egzotycznych obrzędach dopatrują się oni znamion kultu, któremu nieobce są techniki "prania mózgu".

Zaangażowanie uczestników opartych o hinduskie wierzenia "warsztatów" rzeczywiście sprawia wrażenie bardzo intensywnego. Dziewczynki znają w najdrobniejszych szczegółach historie opisane w Bhagawadgicie, wiedzą, które z niezliczonych hinduskich bóstw zabiło inne w konkretnych okolicznościach.

Czy powinno to budzić niepokój? Przecież Hinduizm to jedna z tysięcy religii funkcjonujących na świecie na zupełnie równych prawach. Być może fakt, że przyzwyczailiśmy się do towarzyszących nam od wczesnego dzieciństwa obrzędów katolickich sprawia, iż często traktujemy je bezemocjonalnie i jakakolwiek inna religia, którą ktoś z niezrozumiałych dla nas powodów próbuje zasiać na rodzimym gruncie, wydaje się być agresywną indoktrynacją?

Ludzie uczestniczący w czarnowskich obrzędach poświęcają im swój czas i energię, a wszystko to dla wzmocnienia wiary. Recytują wersety świętych pism, śpiewają i chwalą sławę Kryszny. Ba, regularnie składają nawet ofiary pieniężne.

I tu powstaje pytanie - kiedy religia przestaje być wyznaniem i staje się kultem?

Kliknij aby powiększyć Kliknij aby powiększyć Kliknij aby powiększyć Kliknij aby powiększyć
Kliknij aby powiększyć Kliknij aby powiększyć Kliknij aby powiększyć Kliknij aby powiększyć
Kliknij aby powiększyć Kliknij aby powiększyć


Polski
English