Mission Impossible II, Gwiezdne Wojny II i III, Moulin Rouge, Superman Powraca, Matrix... Te i wiele innych filmów o typowo jak by się zdawało "hollywoodzkich" konotacjach nakręcono całkowicie lub częściowo właśnie w Australii.

Oprócz niesamowitych lokacji, których przecież w Stanach Zjednoczonych również nie brakuje, zadecydował tu inny, również bardzo istotny czynnik - budżet.
Koszta produkcji są tu znacznie niższe niż w USA, dlatego decyzja o przeniesieniu akcji do Sydney, gdzie znajduje się australijski oddział Fox Studios, wcale nie jest tak abstrakcyjna, jak mogłoby się wydawać.

Samo miasto i jego okolice świetnie sprawdzają się w charakterze plenerów filmowych.
Jednym z miejsc, które zapisało się w pamięci kinomanów w niezbyt chlubnych okolicznościach (bo tam kręcono kluczowe sceny filmu Mission Impossible II), jest Bare Island przy Botany Bay w Sydney.

Stąd również rozpościera się niesamowity widok na Port Botany.

Trudno nie wspomnieć o rzeźbionych przez erozję skałach piaskowych otaczających zatokę.

Natura tworzy tutaj swoje niepowtarzalne rzeźby.


Innym plenerem, który trwale zapisał się w historii kina są wydmy w Port Stephens.

Historia ta sięga czasów, kiedy słysząc imię Mel a nazwisko Gibson, nie myśleliśmy o awanturującym się pijaku-rasiście z pluszowym bobrem na ręku, a bohaterze przemierzającym pustynię apokaliptycznego świata przyszłości.

W Port Stephens nakręcono kilka pamiętnych scen filmu, który na stałe zajął miejsce w kanonie światowego kina przygodowego.

Kto z nas nie pamięta Mad Maksa? Wczesne lata 80'te, w polskich kinach i telewizorach pojawiają się zachodnie filmy. W zestawieniu ze znanym już aż zbyt dobrze kinem bloku wschodniego, nawet najbardziej prymitywne obrazy, zaczynają być towarem bardzo pożądanym.

Miasteczko zbudowane dla potrzeb filmu trzydzieści lat temu istnieje i funkcjonuje do dziś. Ponoć ma swoich okresowych mieszkańców, choć nie udało nam się spotkać ani jednego.

Co ciekawe, choć robiąc zdjęcia starałem się to ukryć - za widoczną tu wydmą rozciąga się... ocean. Miejsce to, jak na plan filmowy przystało, udaje tylko pustynię.

W następnym odcinku wrócimy do Sydney, gdzie na corocznej wystawie motoryzacyjnej Sydney Motorshow prezentowane będą modele samochodów wykonane według awangardowych projektów, które dzięki takim wydarzeniom mają szansę zaistnieć nie tylko na desce kreślarza (lub raczej na jego twardym dysku).

Jednym z takich aut jest Holden Efijy, zaprojektowany w hołdzie drugiemu produkowanemu seryjnie całkowicie australijskiemu samochodowi - Holdenowy FJ, który w latach 50'tych ubiegłego wieku pełnił rolę popularnego i powszechnie dostępnego środka transportu.

Ten piękny samochód po raz pierwszy zaprezentowany został właśnie na Sydney Motorshow 2005, na którym miałem przyjemność się znaleźć. I choć moje zainteresowanie motoryzacją jest raczej powierzchowne, trudno mi było przejść obojętnie obok takiej maszyny.





Więcej informacji i zdjęć już wkrótce!
Wszystkie zdjęcia za wyjątkiem oznaczonych inaczej, są własnością Autora. Wszelkie przetwarzanie oraz wykorzystywanie ich w celach komercyjnych bez zgody Autora jest zabronione.









