Po tygodniu ciężkiej pracy wśród ryczących koparek, w pyle, kurzu i błocie, nic nie odpręża tak, jak weekendowy wypad samochodami z napędem na cztery koła, by przy ryku silników, w pyle i kurzu i błocie delektować się pięknem australijskiej przyrody.
Bezczeszczenie jej za pomocą wielkich kół spalinowych smoków to drogie, ale i popularne hobby, któremu oddają się z lubością miejscy kowboje.

Zagubieni wśród leśnych bezdroży przygotowujemy się do pierwszego ataku.

Noc spędzona na pace własnego samochodu jeszcze bardziej zacieśnia więź pomiędzy człowiekiem a maszyną, która już niebawem postawiona zostanie w stan gotowości i poddana ciężkiej próbie.

Zarobki australijskich robotników budowlanych stawiają ich na wysokich pozycjach w kolejce do wydawania pieniędzy na kosztowne przyjemności.

Aby przeprawa przez wyschnięte koryto rzeki lub podjazd kamienistą drogą o nachyleniu przewyższającym 30 stopni nie zamieniły się w natychmiastowe fiasko, potrzeba pojazdów o parametrach zdecydowanie przewyższających te, do których większość z nas jest przyzwyczajona.
Ostatnie przygotowania - ustawienia map, upuszczanie powietrza z kół dla lepszej przyczepności i regulacja dyferencjału - dzielą nas od rozpoczęcia szalonego rajdu.

Pierwsza próba sił - skoro na drodze pojawia się rów wypełniony wodą, nietaktem byłoby jego ominięcie.

Ponieważ nie zawsze liczymy siły na zamiary, już po chwili miejsce ma pierwsza tego weekendu akcja ratownicza.

Już po chwili drużyna w pełnym składzie gotowa jest do podjęcia kolejnych wyzwań.

Każdy z kierowców stawia sobie za punkt honoru podjazd pod strome wzniesienie, gdzie wyrastające z ziemi ogromne głazy co chwilę groziły wywrotką.

Podczas pokonywania najtrudniejszych fragmentów drogi, całkowicie znikała ona z pola widzenia, zastępowana powierzchnią nieba.

Wysokie zawieszenie ratuje samochody przed ugrzęźnięciem w nierównym terenie, nie chroni jednak przed odrapaniami.


U stóp góry spoczywają wraki przypominające, że z tej konfrontacji stalowe maszyny nie zawsze wychodziły zwycięsko.


Kolejna przeszkoda przypomina, że przyrodzie należy się szacunek. Rewelacyjnie sprawdzający się na ekstremalnych trasach nissan patrol poległ tym razem w starciu z błotną pułapką.



Dopiero zaprzężenie do pracy trzech innych samochodów - w charakterze wyciągarki oraz balastu - pozwoliło na wyczołganie się z dziury.


Wszystkie zdjęcia za wyjątkiem oznaczonych inaczej, są własnością Autora. Wszelkie przetwarzanie oraz wykorzystywanie ich w celach komercyjnych bez zgody Autora jest zabronione.









